Prawdziwym problemem nie jest jednak występowanie ataków hakerskich, ale skuteczne i konsekwentne ściganie ich autorów. Internet mamy globalny, ale prawa lokalne, co oznacza, że możliwości agresji są nieograniczone, natomiast skuteczne jej zwalczanie kończy się na najbliższej granicy. Mieszkając w krajach, w których prawo nie przewiduje odpowiednich paragrafów, lub gdzie policja nie ma odpowiednich kwalifikacji, przestępcy mogą bez obaw grasować w cyberprzestrzeni.
Przestępczość komputerowa jest jak góra lodowa – widzimy jedynie jej wierzchołek, a złapani hakerzy to płotki. Najgroźniejsi cyberzłoczyńcy, tworzący potężne i bogate syndykaty zbrodni, pozostają nadal w cieniu, a organa ścigania mają tylko mgliste pojęcie o ich działalności. – Przegrywamy tę wojnę – mówi Rick Wesson z firmy Support Intelligence, specjalizującej się w analizie zagrożeń sieciowych na potrzeby koncernów. Wielu ekspertów podziela tę opinię.